kontakt o nas intro kronika makulatura archiwalia filmy

Lara Favaretto, „Thinking Head/ Myśląca głowa”, mgła na fasadzie pawilonu centralnego, Giardii, Biennale w Wenecji, 2017-2019. Fot. © A. Dudek-Dürer
Zahrah Al-Ghamdi, „After Illusion/ Po iluzji”, instalacja, Pawilon Arabii Saudyjskiej, Biennale w Wenecji, 2019. Fot. © A. Dudek-Dürer
Pen Yu i Sun Yuan „Can’t help myself”, instalacja, 2016, 58. Biennale w Wenecji, 2019. Fot. © A. Dudek-Dürer
KIEDY COŚ UDAJE COŚ
O 58. MIĘDZYNARODOWE BIENNALE SZTUKI W WENECJI
Obyś żył w ciekawych czasach

Grażyna Borowik

René Magritte malując obraz „Fałszywe Lustro” (1928), umieścił czarną źrenicę oka pośrodku błękitnego nieba zamkniętego kształtem tęczówki. Artysta tym samym ustanowił każdy inny możliwy punkt widzenia, jednak złożoność przekazu mnoży pytania o podmiot i przedmiot percepcji. Dzieło to, usytuowane  w przestrzeni realizmu magicznego, jest niepokojące i wieloznaczne. Sprowokowani przez malarza przedzieramy się przez dryfujące po niebie białe obłoki w kierunku czeluści źrenicy z nadzieją, że zobaczymy to, co nie zostało namalowane. Nie mamy wątpliwości, że tam w głębi kryje się największa tajemnica - tajemnica istnienia. Tam z pewnością ukryta jest prawda o człowieku i jego egzystencji, tam mieszczą się sekrety o naturze  otaczającego nas świata, o możliwościach naszego postrzegania i rozumienia.

„Oko” Magritte’a patrzy na nas bacznie i widzi znacznie więcej, potrafi oddzielić fałsz od prawdy, atrapy od oryginałów, iluzje od rzeczywistości. W tej wizualnej grze obserwator i obserwowany stanowią jedność.

W sztuce stosunek artysty do idei prawdy nie jest oczywisty. Niezależnie od możliwości zmysłowego poznania, sprawności intelektu i naukowych odkryć twórca odwołuje się do swej subiektywnej wyobraźni, indywidualnych doświadczeń i podświadomości, a dla wyrażenia swych idei operuje formami symbolicznymi, znakami informującymi o przemyśleniach i przeżyciach. Prawda o zewnętrznym świecie w ujęciu artysty przejawia się na wiele sposobów i jest zawsze tym, czym się wydaje być w danej chwili, w danym momencie.

O tym, czy obiekt jest kwalifikowany jako dzieło sztuki, nie decyduje jego materialna wartość lub jakość wykonania, ani też umiejętność odwzorowania form rzeczywistych. To mimetyzm, rozumiany jako reprezentacja form zaczerpniętych z natury, ma w sztuce swą długą historię i okazuje się być atrakcyjny również i dzisiaj. Mimesis jest jedną z podstawowych i fundamentalnych kategorii estetycznych wypracowanych przez sztukę starożytną. Zarówno Platon, jak i Arystoteles traktowali twórczość jako formę naśladowania natury, jednak nie jako jej dosłowne kopiowanie, lecz raczej jej ukazywanie, aby tworzyła niepowtarzalną, uogólnioną całość artystyczną.

Kolejne epoki pokazują w jaki sposób idea mimetyzmu generowała wiele różnych modeli sztuki od realizmu do idealizmu. Profesor Stephen Halliwell, badacz literatury, filozofii i sztuki starożytnej Grecji, autor wielu książek na ten temat, uważa, że mimesis stanowi sedno debaty między zwolennikami  teorii reprezentacji w sztukach wizualnych, które nazywa „odbijającymi świat” i „symulującymi świat”. Zauważa, że między sztuką a rzeczywistością istnieje napięcie, które nie dotyczy jedynie klasycznych debat na temat mimesis, ale którego skutki obserwujemy zarówno we współczesnej filozofii, estetyce, etyce i psychologii.

Kuratorzy Weneckiego Biennale gromadzą na swych wystawach dzieła, które widzowie starają się przyporządkowywać hasłom przewodnim i założeniom ideowym. W tym roku zaobserwować można wiele realizacji odczytywanych jako przestroga przed zbliżającą się globalną katastrofą.

Ralph Rugoff, niezależny, doświadczony i ceniony kurator sztuki współczesnej, autor artykułów krytycznych, znany z niekonwencjonalnych i prowokacyjnych projektów, były dyrektor Wattis Institute for Contemporary Arts w San Francisco i obecny dyrektor Hayward Gallery w Londynie, przyjmując odpowiedzialną funkcję kuratora 58. Międzynarodowego Biennale Sztuki w Wenecji, wyraził nadzieję, że w czasach zalewu fałszywymi i z gruntu szkodliwymi informacjami medialnymi sztuka może być alternatywą dla naszych wyborów.

Tytuł tegorocznej wystawy Rugoff zaczerpnął z ponadczasowej przestrogi czy może raczej złorzeczenia – „May You Live In Interesting Times”. A czasy w których żyjemy są tyleż ciekawe, co groźne. Rozwój środków masowej komunikacji, nieograniczony rozrost portali  społecznościowych, aktywność internetowych troli, które organizują się w potężne „farmy” na wzór organizacji terrorystycznych, wykorzystywanie psychologicznych technik manipulacji - to rzeczywistość, z którą musimy sobie radzić w „ciekawych” czasach pogardy i konfliktów, zagrożeń  dla życia i wolności, rozchwiania społecznych norm i wartości. Dzieło sztuki, które mocą swego objawienia jest w stanie zadziwić, zaangażować, zachwycić i wstrząsnąć, dopuścić odbiorcę do wglądu w rzeczywistość, ma siłę „głoszenia” idei prawdy, a tym samym ustawia człowieka wobec drugiego człowieka, całych grup, narodów, wobec świata. Amerykański kurator, świadom swej odpowiedzialności, przedstawia kondycję współczesnej sztuki, a za jej pośrednictwem opowiada o problemach międzyludzkich, politycznych i ekonomicznych. Tym samym włącza się w publiczną debatę, manifestacje i spory dotyczące nierówności, krzywd, wyzysku i ekologicznych zagrożeń. Programowa oferta „May You Live In Interesting Times”, podporządkowana społecznej funkcji sztuki, sygnalizując kryzys, ma pełnić rolę przewodnika pokazującego jak sobie radzić w „ciekawych czasach”, obecnych i przyszłych. Artyści, podobnie jak źrenica z obrazu  Magritte’a, spoglądają na świat z różnych punktów widzenia, z rozmaitych perspektyw, opowiadając o podobnych sytuacjach, lokalnych i globalnych problemach.

Niezliczone realizacje artystyczne lokowane  na czas trwania Biennale we wszystkich możliwych miejscach w mieście i na pobliskich wyspach, zaczynając od prestiżowych muzeów, galerii i wykwintnych pałaców poprzez zabytkowe kościoły i klasztory, a kończąc na zmurszałych obiektach przemysłowych, bywają prawdziwie satysfakcjonującym doświadczeniem estetycznym i duchowym.

Oferta Biennale w swym ogólnym obrazie przedstawia się każdorazowo inaczej acz  podobnie. Różnice tkwią w proporcjach prezentowanych gatunków sztuki, w fizycznej skali obiektów, mniej lub bardziej spektakularnych realizacjach. Obok fotografii dokumentalnych i inscenizowanych, filmów wideo, malarstwa i rzeźby, oglądamy scenograficzne instalacje, steatralizowane makiety, performance, czasami uczestniczymy w warsztatach, podziwiamy nowinki elektroniczne. W historii biennalowych wystaw zadziwiać może stała obecność mimetyzmu, od „lustrzanego” odbicia świata po wizję świata wykreowanego. Czasami jest to jednoznaczna, dosłowna kopia rzeczywistości, przywoływanie i przełożenie sytuacji realnej na obraz. Innym razem jest to włączanie autentycznych przedmiotów do obrazu. Jednak zarówno w pierwszym, jak i drugim przypadku wcale nie znaczy, że mamy do czynienia z czymś prawdziwym. Cytowana czy użyta w dziele sztuki rzeczywistość wskazuje na coś więcej niż siebie - jest odniesieniem do innego obszaru doświadczeń.

Najbardziej wyrazistym i niezwykłym przykładem mimesis był nagrodzony Złotymi Lwami Pawilon Litwy, który mieścił projekt trzech artystek: kompozytorki Liny Lapelyte , librecistki Vaivy Grainyte, reżyserki Rugile Barzdziukaite oraz kuratorki Luci Pietrorouisti. Ten operowy spektakl zatytułowany „Sun & Sea (Marina)”, opracowany na trzynaście głosów, usytuowany został w kompleksie wojskowym Marynarki Wojennej. Przedstawione „żywe” obrazy są zaskakująco wiernym odtworzeniem okoliczności obserwowanych na nadmorskich plażach. Usytuowanie widowiska w architekturze przemysłowej w dawnym magazynie morskim buduje napięcie pomiędzy rzeczywistością a kreacją. Pokonując metalowe schody, osiągamy antresolę, z której spoglądamy w dół na zalanych sztucznym słońcem, rozleniwionych  plażowiczów zajętych typowymi dla tego miejsca czynnościami. Dwudziestoosobowa grupa wczasowiczów, spędzających czas na leżakach, ręcznikach, czytających, jedzących, grających w piłkę pośród zwyczajnych w takich okolicznościach rzeczy i sprzętów, jest niezwykle realna i prawdziwa, a przecież kompletnie surrealistyczna. Niemal przez godzinę śpiewają arie dotyczące obserwowanych zmian klimatycznych, kataklizmów, ginących gatunków. Głosy ludzkie  mieszają się  z odgłosami cywilizacji, warkotem samolotów, piskiem aut. Doznając niepokojącego zmylenia oczu i umysłu, ulegamy fascynacji obrazami, których wartość reprezentacyjna łączy się z treściami emocjonalnymi i cechami formalnymi. Gotowi poddać się narzuconym regułom gry ulegamy złudzeniu, że zostaliśmy wprowadzeni do środka czegoś na kształt filmowego kadru.

Czy to, co widzimy odpowiada temu, co wiemy? Przejmującym przywołaniem rzeczywistości jest skorodowany wrak niebiesko-czerwonej łodzi rybackiej, znalezionej na południe od włoskiej wyspy Lampedusy. Barka, mieszcząca zazwyczaj piętnaście osób załogi, w dniu 19 kwietnia 2015 roku ukrywała pod pokładem około tysiąca migrantów usiłujących nielegalnie uciec od okrucieństw swojego kraju. Zderzenie z portugalskim frachtowcem skutkowało zatonięciem łodzi z uwiezionymi ludźmi. Szwajcarsko-islandzki artysta Christoph Büchel przetransportował tę makabryczną „relikwię” do nabrzeża Arsenale i zamontował  tuż obok zazwyczaj gwarnej kawiarni, tytułując dzieło „Barca Nostra”. Nieświadomi tragedii turyści nie zwracają uwagi na „grobowiec”, którego obecność na Biennale sytuuje obiekt daleko poza polem tradycyjnie rozumianej sztuki. Jeśli mowa o mimesis, należy postawić pytanie, czy „Barca Nostra” naśladuje w twórczy sposób dzieło sztuki?

Kukły i atrapy, manekiny, lalki, wypchane zwierzęta i sztuczne przedmioty są często obecne  na Weneckim Biennale. Niektóre łudzą niezwykłym podobieństwem do oryginału, wydają się bardziej prawdziwe niż pierwowzory.

Pawilon Belgijski zdaje się potwierdzać fakt dużego zapotrzebowania na obiekty służące zmyleniu, iluzji, oszukaniu, jak również popyt na jarmarczną rozrywkę. „Mondo Cane” to tytuł wystawy artystów Jos de Gruytera i Haralda Thysa. Ruchoma instalacja przypomina interaktywne muzeum antropologiczne, którego bohaterowie - dwadzieścia naturalnej wielkości lalek w tradycyjnych strojach, zajęci są rozmaitymi pracami rzemieślniczymi i domowymi, grą na instrumentach, robótkami ręcznymi. Otoczeni sprzętami, narzędziami, różnorodnymi domowymi przedmiotami wykonują swą pracę solidnie, rytmicznie, zaprzężeni do kieratu codzienności. Inaczej wygląda świat obok - rzeczywistość równoległa, zamieszkała przez niepokornych, wyalienowanych, chorych, wykluczonych, żebraków i pomyleńców. Stukot, okrzyki i pieśni przydają scenom realizmu. Oddzieleni stalowymi kratami mieszkańcy tego ziemskiego i „nieziemskiego” zarazem świata są od siebie skutecznie odseparowani. Niektóre lalki mają swe odpowiedniki w rzeczywistych portretach ludzi. Znieruchomiali widzowie zapatrzeni w ten dziwny świat znakomicie wtapiają się w wykreowaną rzeczywistość, powiększając grono kukieł.  Mimesis nastrojów panujących w starej, nostalgicznej Europie i niepokojów w obliczu rozmaitych kryzysów, w tym migracyjnych, to chęć pokazania środkami artystycznymi świata wyzysku, przemocy i biedy, manifestowania solidarności z odrzuconymi.

Zaskakujące wrażenie wywołuje instalacja „After Illusion” autorstwa Zahrah Al-Ghamdi - artystki reprezentującej Arabię Saudyjską. Starannie zaprojektowane, pogrążone w półmroku wnętrza zostały wypełnione delikatnymi dźwiękami muzyki. Lecz to, co najważniejsze, to 52 tysiące ręcznie wykonanych przez artystkę, skórzanych obiekcików przypominających łupiny egzotycznych nasion. Zróżnicowane formy, wykonane z wielką starannością w tradycyjnym materiale, łudząco naśladujące świat przyrody, a jednocześnie kreujące nową rzeczywistość, mają swe zakotwiczenie w sztuce ziemi. Mimesis w kontekście tego projektu to raczej rytuał objawiający się realnym stosunkiem do „fikcyjnej”, wyobrażonej rzeczywistości.

Próba prawdziwego przedstawienia przedmiotów, bez udziwnień i sztuczności, chęć odwzorowania form życia, szczegółowych efektów światła i koloru - to cechy charakterystyczne dla ruchu realistycznego w sztuce. Tym tropem podążyła Laure Prouvost, realizując projekt „Deep See Blue Surrounding You /Vois Ce Bleu Profond Te Fondre” w Pawilonie Francji. Artystka zaproponowała oniryczną podróż do nieświadomości, do płynnie przenikających się rzeczywistości zglobalizowanego świata. Elementy instalacji nawiązują do położenia Wenecji, miasta zbudowanego na wodzie. Ptaki wykonane z porcelany, szkła lub tkaniny, martwe i „żywe”, mają swe artystyczne zakotwiczenie w efektach iluzjonistycznych. Tafle szkła z Murano udają morską falę, a „na brzegu”, pomiędzy skorupkami jaj, rzeźbionymi ośmiornicami i węgorzami walają się śmieci, stare telefony, puste butelki. Do Pawilonu prowadzi wąska ścieżka wzdłuż muru, pośród chaszczy. Opuszczając Pawilon, zatapiamy się w sztucznej mgle, doskonale imitującej tę prawdziwą. Prawdziwe chociaż nieprawdziwe kłęby pary przysłaniają również wejście do Pawilonu Centralnego, podkreślając stan niepewności, kwestionując autentyczność widzianego obrazu i podważając doniosłość weneckiego wydarzenia. Autorka tej pracy, Lara Favaretto ingeruje w pejzaż ogrodów Giardini, tworząc jego zmienne, niepowtarzalne warianty. W tęczówce „oka” Rene Magritte’a odbijają się przepływające białe obłoki. A może to część oka lub szkło, przez które patrzymy na świat?

 

powrót